______________________________________________
,,Moje życie to cmentarz idealnie pochowanych nadziei’’
Dziewczyna ponownie zasnęła, tym
razem nic jej się nie śniło. Kiedy jej tęczówki ukazały się światu, była sama w
pokoju. Chaotyczna parka wyszła. Cały czas była przerażona i zdezorientowana po
incydencie z krwią. Wiedziała, że to była tylko halucynacja, jednak nie mogła
się opanować z powodu wyrzutów sumienia. W końcu zabiła ojca.
Leżała jeszcze chwilę w łóżku, a
kiedy do pokoju wszedł doktor w białym kitlu, ze stetoskopem przewieszonym
przez szyję i z podkładką w dłoni, podniosła się na łokciach do pozycji
siedzącej. Mężczyzna miał na oko 30 lat, blond włosy, przeplatane siwizną były
zaczesane na jedną stronę, szare oczy szeroko otwarte, a wąskie usta
uśmiechnięte.
Zawsze się uśmiechają. Zawsze
kiedy ktoś jest w krytycznej sytuacji. Chcą dodać otuchy, niestety… czasami nie
pomaga.
-Witaj Rosemary. Nazywam się
Fearless. Jak się czujesz?- Doktor
usiadł na krześle stojącym przy łóżku. Rose przełknęła gulę w gardle i zmusiła
się do odpowiedzi.
-Normalnie- kłamała. Czuła się
taj jakby w każdy milimetr jej ciała zostały wbite małe igiełki. Nie dało się
tego ubrać w słowa. Lepiej było skłamać.
-Rozumiem… Zmienimy ci opatrunki,
dobrze?- dziewczyna kiwnęła głową. Nie rozumiała dlaczego się jej o to pytał i
tak by to zrobił. Kiedy zaczął odwijać bandaże z jej dłoni, serce zaczęło
boleśnie obijać jej żebra, jednak nie spodziewała się, że to co zobaczy będzie
dla niej takim szokiem.
Całe dłonie, począwszy od
opuszków po łokieć i przedramię były pocięte. Kreski, dłuższe, krótsze,
głębsze, cieńsze, jedne już białe inne zaczerwienione, a z jeszcze innych
sączyła się krew. Jakby tego było mało całe ręce były spuchnięte i obolałe.
Doktor wtarł jakąś maść, która z
początku niemiłosiernie piekła, jednak potem działała kojąco i chłodziła skórę.
Później założył nowy, czystszy bandaż. Teraz kiedy tak na niego patrzyła doszła
do wniosku, że musiała strasznie długo spać. Jej skóra, mimo tego, że
chorobliwie jasna, odznaczała się od sterylnego bandaża.
-Ile…. Ile spałam?
-Jak tu trafiłaś, to może jakieś
3 dni byłaś nieprzytomna. Już myśleliśmy, że się wykrwawisz. Na szczęście tak
się nie stało. Obecnie w szpitalu jesteś już 5 dzień.
-Aha.
-Gdyby nie ta twoja
siostrzyczka…- dziewczyna gwałtownie uniosła głowę. Zupełnie zapomniała o
Nadii.
-Co z nią? Gdzie ona jest?!
-To mogło….. Może najpierw otrząśnij
się z szoku, przygotuj się i potem porozmawiamy o sprawach nie związanych z
twoim zdrowiem fizycznym? Wszystko na to wskazuje, że dasz radę już chodzić.- Znów
się uśmiechnął.
-Jak to przygotować?
-No cóż….- Westchnął, a wahanie w
jego głosie nie wróżyło nic dobrego.- Wybacz moją bezpośredniość… Zabiłaś ojca,
jesteś nieletnia więc prawnie zostałabyś umieszczona w poprawczaku. Jednak
jesteś również niepoczytalna psychicznie, więc do 18 roku życia będziesz
mieszkała w domu dla nastolatków z problemami psychicznymi. Będziesz chodzić na
specjalne terapie, poznasz nowych ludzi, wyzdrowiejesz, skończysz z
uzależnieniem… Ale kiedy psychiatrycy stwierdzą, że możesz już opuścić
placówkę, zostaniesz odesłana na komisariat i twoje losy potoczą się dalej, w
zależności od wymierzonej, przez policję kary.
-Czyli ląduje w psychiatryku…-
Rose spuściła głowę i ścisnęła w swoich rękach pościel. Zrobiła to tak mocno,
że zbielały jej kostki. – A co będzie z moją siostrą?- bała się usłyszeć
odpowiedzi. Wiedziała, że ją straci. Dało się to wyczuć w powietrzu. Małe,
ostre igiełki poruszające się z każdym biciem serca, z każdym słowem, oddechem,
myślą. Tnące, raniące, przynoszące smutek.
- Nie wiem czy jesteś….
-Co się stanie z moją siostrą?!-
dziewczyna podniosła głos, wstała z łóżka na równe nogi, co nie było zbyt
dobrym pomysłem dla jej obolałego i zdrętwiałego ciała. Po raz pierwszy od
kilku lat krzyknęła na kogoś, nie wliczając Nadie, na którą krzyczała, kiedy
nie chciała uciekać, kiedy ojciec miał zamiar ją uderzyć. Zawsze ją potem
przepraszała, a ona zawsze wybaczała. Bolesne wspomnienia, które się nasilą
jeszcze bardziej, kiedy Rose pozna odpowiedź.
-Została umieszczona w rodzinie
zastępczej.- Wtedy właśnie poczuła jak coś w niej pękło.
-Została, czyli już jej nie
zobaczę?
-Przykro mi.- Wtedy upadła na podłogę, zaczęła szlochać i
łkać. Słone łzy płynęły z oczu, które zakryła dłońmi. Zupełnie jakby chciała je
powstrzymać, schować z powrotem do oczu. Jednak to na nic się nie zdało.
Właśnie w tej chwili straciła wszystko co trzymało ją przy życiu.
Dlaczego, myślała. Dlaczego
musiałam być taka głupia? Już jej nigdy nie zobaczę. Nie wypuszczą mnie z
psychiatryka, a potem trafię do więzienia i tylko Bóg wie ile będę tam
siedzieć.
- Walić to…- powiedziała cicho
między szlochami.- Boga nie ma. Gdyby był…. Gdyby był to by mi jej nie zabrał.
I gdzie tu do cholery ta jego dobroć?! No gdzie?!
To co się potem działo Rose
pamięta jako ciąg zdarzeń. Przyszła pielęgniarka, która pomogła jej pozbierać
się z podłogi i umyć, zaplotła jej włosy w warkocz, ubrała w ciuchy, w których
tu trafiła, i kazała stanąć przed lustrem. Zapytała się czy podoba jej się
fryzura. Wsadziła do auta i pojechała z nią do psychiatryka. Kierowcą był ten
chłopak z podwójnymi tęczówkami. Oboje próbowali zacząć z nią rozmowę ,,Piękna
pogoda prawda?’’, ,,Wyglądasz naprawdę dobrze’’, ,,Wyspałaś się?’’ I wiele
podobnych pytań. Rose jednak na żadne nie odpowiadała, Wyglądała przez okno i z
trudem powstrzymywała łzy.
-Słuchaj…- głos Fabiana ze
szpitala i Fabiana, który jechał z nimi w aucie znacznie się różnił. Rose
myślała, że to dlatego, że był pod wpływem środku rozweselającego. Tamten
Fabian był radosny i roześmiany, ten jest poważny i smutny.- Wiem, że jest ci
teraz ciężko, ale mimo wszystko, powinnaś zrobić wszystko, aby to zmienić. Jak
myślisz co poczułaby Nadia gdyby dowiedziała się w jakim stanie jesteś? Nie
musisz z nami rozmawiać ale chociaż udawaj, że cię interesuje to co mówimy!
Powinnaś zdać sobie sprawę z tego, że nie zmienisz przeszłości. To, że byłaś na
tyle głupia i zaczęłaś się ciąć, poskutkowało tym, że zostałaś uznana za
niepoczytalną! Trzeba było wcześniej pomyśleć i wiesz co? Gdybyś się nie
okaleczała trafiłabyś do więzienia i biorąc pod uwagę to, że nie dostaniesz
dożywocia, wyszłabyś szybciej i zaczęła żyć na nowo! Nie udawaj wielce pokrzy…
-Fabian dość!- przerwała mu
pielęgniarka.
-Nie. Nie, dość! Denerwują mnie
takie zachowania. Wszyscy mają powaloneżycie! Nie…
-Zamknij się. Zamknij się!
Zamknij się!- Rose wybuchła.- Nawet nie wiesz co mi się stało! Nie masz prawa
mówić mi co powinnam zrobić, a co nie! Nie znasz mnie, nic o mnie nie wiesz!
Nie udaje pokrzywdzonej, równie dobrze w tej chwili mógłbyś mnie wyrzucić z
auta prosto pod pociąg, a ja bym ci za to podziękowała! Żałuje tego co zrobiłam
i wiem, że w oczach wielu jestem po prostu chorą morderczynią i się tego nie
wypieram, bo to zrobiłam! A wiesz co jest w tym najgorszego? Że te cholerne gadki
typu ,,trzeba iść do przodu’’ , ,,zapomnieć o przeszłości’’ to tylko puste
słowa, które mają za zadanie okłamać człowieka, że może być dobrze, ale wiesz
co? Nie może być dobrze! – Fabian patrzył na nią w lusterku. Nie wiedział co
odpowiedzieć, a pielęgniarka była najwyraźniej zszokowana. W końcu chłopak
mruknął pod nosem:
-Nie tylko ty żałujesz tego co
zrobiłaś…- Zaśmiał się.- Na reszcie się odezwała! A jak już to zrobiła to
nawija i nawija, jak ta katarynka! Hahahaha..- śmiał się jeszcze chwilkę, a
później zajechał przed wielką srebrną bramę, która była zwieńczona drutem
kolczastym. Za nią znajdował się ogród i naprawdę wielki, WIELKI, biały
budynek, z masą okien, drzwi i balkonów.
-Witamy w psychiatryku! Oprowadzę
cię: za tą bramą znajdują się najbliższe dwa lata twojego życia!- Kiedy Rose
wysiadła z auta, stwierdziła, że nienawidzi normalnego Fabiana i chciałaby, aby
zawsze zażywał środki rozweselające.
W głowie cały czas huczały jej,
jego słowa ,, Oprowadzę cię: za tą bramą znajdują się najbliższe dwa lata
twojego życia!’’
Kiedy nikt nie słyszał mruknęła
do siebie:
-Lepiej by było… gdybym się wtedy
zabiła.
I przekroczyła bramę, która w
tamtej chwili przecięła niewidzialną nić, łączącą ją z tamtym życiem.
Jak zwykle cudne. Musisz pisać częściej. Ślę wenę i czekam na kolejne rozdziały :D
OdpowiedzUsuńTo...jest... boskie!! Błagam cię na kolanach o nowy rozdział! Tak bardzo spodobała mi się ta historia ;_; chce więcej...
OdpowiedzUsuń